Szkoła Podstawowa im. Kajetana Sawczuka
  Nasz patron/ Our patron
 
Komarno nie jest wielka wsią, nie wsławiło się też jakimiś wielkimi wydarzeniami historycznymi. To jednak tutaj urodził się i z wsią był związany Kajetan Sawczuk. Żył on krótko, bo zaledwie 25 lat, ale pozostawił po sobie poezje bardzo wysoko oceniane przez współczesnych.

Gdy Kajetan Sawczuk rodził się w 1892 r., wieś Komarno usytuowana była na licznych parcelach włościańskich obok dóbr hrabiego Mielżyńskiego i czworaków dworskich. W XIX w. i na początku XX Komarno było typową wioską położoną daleko od ważnych traktów komunikacyjnych. Jej atut stanowiło, podobnie jak i obecnie, położenie w urokliwej okolicy. Przepływający strumyk o nazwie Kornarzenka opasuje laki i lasy, a uroku dodaje im pagórkowaty teren. Na jednym z pagórków znajdował się pałac hrabiowski, górujący nad okolicą aż do czasów ostatniej wojny.

Lasy wokół Komarna odegrały znaczącą rolę zarówno w historii samej miejscowości, jak i okolicznych wsi. W ostatniej ćwierci XIX i na początku XX w. lasy te były ostoją oporu unitów, poddawanych represjom przez carskie władze. Lasy dawały schronienie prześladowanym i umożliwiały odbywanie zabronionych przez władze praktyk religijnych.

Kajetan Sawczuk urodził się w rodzinie zamożnych gospodarzy. Posiadali oni bowiem 18-morgowe gospodarstwo, a dodatkowo wiatrak, który prowadził ojciec Kajetana. Dzieciństwo i wczesną młodość przyszły poeta spędził w rodzinnej wsi. Jako 17-latek wyjechał do szkoły w Sokołówku pod Ciechanowem. Już wtedy tworzył poezje. Gdy po naukach wracał do rodzinnego Komarna, pełen był pomysłów, jak zmienić oblicze rodzinnej miejscowości. Próbował wprowadzać nowe metody gospodarowania i zakładać spółdzielnię, ale nic z tego nie wyszło. Młody reformator swoje rozczarowania wyraził w wierszu „Jak mi smutno”, w którym pisał:

Idę siać ziarno w martwej glebie,
Lecz muszę, muszę iść przed siebie,
Bo wiem, że ducha moc jest we śnie...
A ja jak ptaszę wstałem wcześnie.
Ach! Jak mi smutno i boleśnie.


W 1912 r. ukazał się drukiem tom „Pieśni”, którego wydanie sfinansowała działaczka ludowego „Zarania” Irena Kosmowska. Pierwszy tomik Sawczuka został bardzo wysoko oceniony przez krytyków i literatów, w tym samego Stefana Żeromskiego, który tak pisał o poezji młodzieńca z Komarna: „Tęsknota za pięknem i dobrem, marzenie o zwycięstwie prawdy i sprawiedliwości, pożądanie wiedzy, obok pragnienia ofiarnego czynu: Oto treść młodzieńczej duszy syna ludu, umiejącego zakląć w pieśni swoje myśli i uczucia.”

Dalsze życie Kajetana Sawczuka to nie tylko dzieje poety, ale również historia – przegranej w 1917 r. – walki z plagą tamtych czasów, czyli gruźlicą. Dzięki pomocy ludowców Sawczuk leczył się w Warszawie i Zakopanem. Mimo postępów choroby pisał wiersze oraz brał udział w ruchu niepodległościowym, pisał też artykuły polityczne.

Gdy wybuchła I wojna światowa, Sawczuk działał w Polskiej Organizacji Wojskowej, a w drukowanych w konspiracyjnych pismach wierszach wzywał do walki o wolność.

W ostatnim okresie życia Sawczuk, jakkolwiek już bardzo chory, zorganizował nauczanie dzieci chłopskich w rodzinnym domu w Komarnie. Uczył je po polsku, a szkółka podzielona była nawet na klasy. Kilkadziesiąt lat później wielu mieszkańców Komarna wspominało, że to Kajetan Sawczuk uczył ich myśleć i czytać po polsku.

Umierającemu w szpitalu praskim w Warszawie Sawczukowi zadedykował wiersz opiekujący się poetą znany działacz ludowy i niepodległościowy Tomasz Nocznicki:

Za Twoje pieśni, bracie mój młody
Przyjmij ode mnie starego dzięki.
Nie tylko chlebem żyją narody
Pieśń koi duszę wśród życia męki

Chciałbym Cię do mej piersi zbolałej,
Kiedyś przycisnąć, bracie mój młody,
Że śpiewasz pieśni krainie całej,
W goryczach życia niesiesz osłody.

Wiejska Cię, bracie, wydała chata,
Obyś chat wiejskich stał się ozdobą,
Oby lud wiejski miał w Tobie brata
I oby długo cieszył się Tobą.

I gwałt przemocy choć teraz ciśnie
Twą pierś młodzieńczą, szarpie i tłoczy,
Nadzieja zdrowia niech Ci zabłyśnie
I nich Cię bratnich serc krąg otoczy.


Nadzieja zdrowia nie zabłysła jednak Sawczukowi, który zmarł 6 lutego 1917 r. Pochowano go na cmentarzu powązkowskim, a przyjaciel poety, porucznik Stanisław Bojakowski, tak żegnał go na łamach „Wyzwolenia”: „Odszedł duch jasny i płomienny, ale jak słup ognisty, będzie prowadził młódź ludową do lepszego jutra. Nie zmarnieje lud polski, który takie rodzi syny. Nie zginęła Ojczyzna, gdy takich ma rycerzy.”

Przez długie lata po śmierci Kajetan Sawczuk był postacią niemal zapomnianą. Jego pamięć przywrócili bialscy historycy kilkanaście lat temu. Jest też patronem naszej szkoły w Komarnie.
 
  Dzisiaj stronę odwiedziło już 6 odwiedzający (7 wejścia) tutaj!  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=